Ale czas na fotorelacje :) Najpierw gar moczę w wodzie:
W międzyczasie można przygotować warzywa: ziemniory (w mundurkach, podobno lepiej się pieką - zobaczymy)
Marchewka, pietruszka, cebula, czoch (mały wybór w zimę ale już się nie mogę doczekać jak wypróbuję cukinie i inne pyszności jesienne)
1kg schabu z przyprawami (marynował się ze 2h w przyprawach z dodatkiem oleju w lodówie)
Namoczony gar gotowy do akcji
Na spód warzywa
Później schabior
Zamykamy (ah, te piękne kogutki)
I do zimnego piekarnika na ok 1,5 godziny (w kuchence gazowej trzeba stopniowo nagrzewać a nie od razu na full).
Teraz czekam, na razie siedzi w piekarniku dopiero pół godziny i chyba nie odkręciłam wstarczająco bo jeszcze nie pachnie, po otwarciu piekarnika jest taki zapach mokrej gliny na razie. Hmmm... Coś czuje że ze 2h trzeba będzie piec. Ale jak wyjdzie to będzie wypas - cały obiad w jednym garnku :D CDN...
Po 1,5 godziny wyjmujemy suchutki garnek z piekarnika:
O dziwo wszystko upieczone, ziemniaki też!
Jeszcze na 10 minut do piekarnika bez pokrywki żeby dopiec i przyrumienić mięsko i będzie uczta! ninu ninu
Następna aktualizacja po obiedzie.... Szkoda że nie da się opisać zapachu!
Dobra, czas na kolację - na dnie garnka powstał fajny warzywno - mięsny sosik
Schab wygląda na bardzo soczysty, warzywa też pięknie się prezentują
Pierwszy kęs i.... MIĘSO SUCHE! buuuu :(( Wydaje mi się że jednak za długo trzymaliśmy, para musi szybko gotować wszystko w garnku i musieliśmy przedobrzyć. Generalnie warzywa są super, ziemniaki ciut rozgotowane (muszę na większe kawałki kroić), ale albo schab się nie nadaje do rzymskiego garnka albo za długo go w nim trzymaliśmy. Dało się zjeść, ale bez rewelacji. Na szczęscie w lodóce stoi jeszcze mus czekoladowy z Bailey's więc osłodzi mi tę porażkę ;)