Wednesday, October 21, 2009

Risotto dyniowe



Sezon dyniowy rozpoczęty! Dziś risotto. Przepis na podstawie "Silver Spoon" z moimi modyfikacjami.

SKŁADNIKI:
- Dynia! Ja zużyłam ok 1/4 średniej dyni, pewnie ok 400g dyni
- 30g masła
- ok. 0.5-1l. wywaru z warzyw (może być z kostki)
- 300g ryżu do risotto
- sól, pieprz
- parmezan świeżo tarty (trochę)

W garze roztapiamy masło. Dynię obieramy, kroimy na kawałeczki i wrzucamy do gara:



Na wolnym ogniu dusimy dynię aż będzie miękka i łatwo da się rozciapać widelcem (zajmuje to ok. 30 minut).



Miękką dynię przekładamy na patelnię, wsypujemy surowy ryż, dodajemy sól i pieprz.



Na wolnym ogniu dusimy dynię z ryżem podlewając wywarem z warzyw (1 chochla na raz aż się wchłonie, dopiero potem następna). Ciągle mieszamy żeby nic nie przywarło. Po ok. 18-20 minutach ryż powinien być gotowy - lekko twardawy, nie ma być rozgotowany.



Na końcu dodajemy tarty parmezan i mieszamy (lub też posypujemy tartym parmezanem porcję na talerzu)



Gotowe!




Saturday, January 03, 2009

Schlemmertopf czyli garnek rzymski

Pierwsze użycie prezentu od Kamili czyli pięknego rzymskiego garnka z kogutkami! Garnek rzymski służy do gotowania bez tłuszczu. Wykonany jest z gliny, a przed każdym użyciem trzeba go przez ok 15 min moczyć w wodzie. Glina wtedy nasiąka i podczas pieczenia woda zmienia się w parę, przez co potrawa jest smaczna i soczysta. Hm, tyle w teorii a jak będzie naprawdę to zobaczymy bo mój obiad jeszcze w piekarniku. Aha, i trzeba wkładać do ZIMNEGO piekarnika bo inaczej może pęknąć. Ups. Podobno super piecze się w nim chleb, może spróbuje ale ja mam spory granek więc wyjdzie bochen gigant.

Ale czas na fotorelacje :) Najpierw gar moczę w wodzie:



W międzyczasie można przygotować warzywa: ziemniory (w mundurkach, podobno lepiej się pieką - zobaczymy)



Marchewka, pietruszka, cebula, czoch (mały wybór w zimę ale już się nie mogę doczekać jak wypróbuję cukinie i inne pyszności jesienne)



1kg schabu z przyprawami (marynował się ze 2h w przyprawach z dodatkiem oleju w lodówie)



Namoczony gar gotowy do akcji



Na spód warzywa



Później schabior



Zamykamy (ah, te piękne kogutki)



I do zimnego piekarnika na ok 1,5 godziny (w kuchence gazowej trzeba stopniowo nagrzewać a nie od razu na full).



Teraz czekam, na razie siedzi w piekarniku dopiero pół godziny i chyba nie odkręciłam wstarczająco bo jeszcze nie pachnie, po otwarciu piekarnika jest taki zapach mokrej gliny na razie. Hmmm... Coś czuje że ze 2h trzeba będzie piec. Ale jak wyjdzie to będzie wypas - cały obiad w jednym garnku :D CDN...

Po 1,5 godziny wyjmujemy suchutki garnek z piekarnika:



O dziwo wszystko upieczone, ziemniaki też!



Jeszcze na 10 minut do piekarnika bez pokrywki żeby dopiec i przyrumienić mięsko i będzie uczta! ninu ninu



Następna aktualizacja po obiedzie.... Szkoda że nie da się opisać zapachu!

Dobra, czas na kolację - na dnie garnka powstał fajny warzywno - mięsny sosik



Schab wygląda na bardzo soczysty, warzywa też pięknie się prezentują



Pierwszy kęs i.... MIĘSO SUCHE! buuuu :(( Wydaje mi się że jednak za długo trzymaliśmy, para musi szybko gotować wszystko w garnku i musieliśmy przedobrzyć. Generalnie warzywa są super, ziemniaki ciut rozgotowane (muszę na większe kawałki kroić), ale albo schab się nie nadaje do rzymskiego garnka albo za długo go w nim trzymaliśmy. Dało się zjeść, ale bez rewelacji. Na szczęscie w lodóce stoi jeszcze mus czekoladowy z Bailey's więc osłodzi mi tę porażkę ;)

Thursday, October 09, 2008

Saturday, August 16, 2008

Chinglish

Chiny to raj bezlitosnych przesmiewcow poszukujących smiesznych tlumaczen po angielsku, poniżej kilka przykladow Chinglish czyli Chinese English:

Ciiisza (Ogrody w Suzhou, lista swiatowego dziedzictwa UNESCO)



Uwaga, poslizg (Groty Longmen Shiku, też na liscie UNESCO, rekordzista w tej kategorii)




"Naszym obowiazkiem jest ten obowiazek relikt kultury" - taaa, wszystko jasne (jw)



"Pielegnujac ten relikt kultury, prosimy nie zaliczac na nich" - ok... (jw)



menu: kto sie skusi na "okragla bryle jedzenia", "20 juanów" w cenie... 10 - okazja! czy też "face eat" (cokolwiek to znaczy)



przez to ze w chinskim kazdy znak to jedna sylaba, czasem chinczycy nie wiedza jak dzielic angielskie wyrazy (inny przyklad z metra: "fire hyd rant" ;), ze o literowkach juz nie wspomne...



A drzwi w metrze szczypią!

Wednesday, July 30, 2008

Klasztor Shaolin

Bylismy w klasztorze Shaolin, musielismy niestety jechac z wycieczka (chinska) bo inaczej nie da sie go zobaczyc. Pokaz Kung-Fu troche nas rozczarowal, ale byl ok.

A to jeszcze poczekalniana dworcu w Pekinie (pociagi sa strasznie zatloczone):




chinska pani i paleczki



karol z dziwna mina (mialo byc sexy)



kung fu show








Las Pagod




Wszyscy tu ciagle robia nam zdjecia, turystow jest stosunkowo niewielu wiec biali sa nie lada atrakcja. wyobrazcie sobie co sie dzialo jak chinczycy zobaczyli taka grupke - w ruch poszly kamery, flesze blyskaly non stop. Oni nawet nie probuja sie z tym kryc :)



Trening kung fu






duzo ich trenuje:




bylismy potem jeszcze w grotach Longmen Shiku w miescie Luoyang, teraz jestesmy w Kaifeng, a dzis jedziemy do Suzhou, juz niedaleko do Shanghaju, gdzie bedziemy w niedziele. Wiecej zdjec

Pekin - Nocne Targowisko z dziwnym jedzeniem

Chinski Lacoste



Rozne smakolyki, na te robaki bym sie nigdy nie zdecydowala ale Chinczycy wcinali rowno:



Pies (nie probowalam, jak pomysle o Fuficzku...)




Slimaki (nawet niezle):



Sea urchin (nie wiem jak to jestpo polsku, rodzaj ryby)- okropna (surowa! blee)



Skorpion!(ja nie probowalam, ale Shaun mowi ze smakuje jak skwarki)



Skusilam sie na weza (troche gumowaty)

Wielki Mur

Kilka fotek z naszego 10kmspaceru po murze z Jinshanling do Simatai :




Nie pisalam jeszcze ze od czasu przyjazdu do Chin nie widzielismy niebieskiego nieba - w Pekinie to smog, ale na murze to juz chyba jakas mgla:



Bylo bardzo goraco wiec wygladamy jak wygladamy :)





Do przejscie mielismy 30 takich wiezyczek:



Jeszcze tylko przejscie przez most linowy:



I w dol..


Chinczyk, tama i mur w oddali